Przeklęta własność prywatna!

828
Przeklęta własność prywatna!

Skąd biorą się problemy mieszkaniowe w Polsce? Głównie z jednego dogmatu – prywatne jest zawsze lepsze, a rynek wszystko załatwi.

Doprowadziło to do sytuacji, w której Polska nie ma spójnej polityki mieszkaniowej. W debacie publicznej temat mieszkalnictwa pojawia się bardzo rzadko i nie wywołuje ostrych polemik, ani nie trafia do mediów. Skoro „rynek wszystko rozwiąże” po co politycy mieliby przejmować się budową mieszkań czynszowych?

W imię dogmatu wspaniałej własności prywatnej od początku lat 90 rozpoczęto prywatyzację zasobów mieszkaniowych. Lokale komunalne były wyprzedawane dotychczasowym lokatorom, zwykle z bardzo wysoką bonifikatą tylko po to aby szybko pozbyć się zasobów będących „pozostałościami komuny”. W ten sposób często mieszkania nabyli nie najbardziej potrzebujący, lecz dostatecznie przebojowi i najlepiej zorientowani w sytuacji, jak na przykład były wiceprezydent Warszawy Andrzej Jakubiak. Zakupił on, ze zniżką, spore mieszkanie w centrum stolicy, aby później twierdzić iż „zna problemy lokatorów komunalnych”.

Nawet biedniejsi mieszkańcy miast, którym udało się wykupić własne M nie uniknęli problemów. Polska ma obecnie jeden z najwyższych wskaźników liczby właścicieli mieszkań spośród państw UE. Są to jednak w dużej mierze biedni właściciele nie mogący nawet regulować bieżących opłat użytkowych. Złożone z takich ludzi wspólnoty mieszkaniowe nie mają pieniędzy na najbardziej potrzebne remonty. Ich członkowie popadają z kolei w zadłużenie, a czasem nawet tracą dach nad głową. Wszystko dlatego, że uwierzyli  mit prywatnej własności mieszkań uwalniającej od kłopotów.

Z mitem prywatnej własności wiąże się też niechęć do mieszkalnictwa komunalnego. Widać to na przykładzie Warszawy. Liczba mieszkań komunalnych maleje. Obecnie stanowią one mniej niż 10% zasobu mieszkaniowego w mieście. Oznacza to, że na przykład młodzi, chcący założyć własne rodziny są skazani na mieszkania własnościowe, czyli kredyty bankowe na kilkadziesiąt lat, brane często na bardzo niekorzystnych warunkach.

„Święta własność prywatna” skutkowała również przez wiele lat zwrotami w naturze budynków wraz z lokatorami, czyli reprywatyzacją, której doświadczają największe polskie miasta, w tym głównie Warszawa.

Nawet programy budowy mieszkań na wynajem czy mieszkań dla młodych to w rzeczywistości elementy wspierania prywatnego biznesu z budżetu państwa, czyli kieszeni podatników.

Dlatego wszelka debata o mieszkalnictwie musi bezwarunkowo rozpocząć się od odrzucenia dogmatu „świętej własności prywatnej” i uznawania mieszkań za towar jak każdy inny. Potrzebna jest polityka mieszkaniowa, zamiast „niewidzialnej ręki rynku”.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ